Wysoko położone leśne szlaki, spokój
natury, daleko w dole opuszczone tory i słońce przebijające przez
liście, z oddali słychać szmer przeradzający się w nagłe, rytmiczne
uderzanie w bębny. Nie była to zapowiedź maszerujących wojsk, tylko, aż
trudno uwierzyć, zapowiedź zbliżających się biegaczy i kijkarzy. Tak 26
kwietnia prezentowało się Gdyńskie Witomino, gdzie odbyła się
inauguracja Pucharu Bałtyku i Pucharu Gdyni.

W tym wypadku warto zacząć od liczb,
które pokazują rangę tej imprezy. Otóż, łącznie we wszystkich biegach i w
Nordicu wystartowało 681 osób, czyli 485 biegaczy i 198 chodzących z
kijami. Mimo tak dużej ilości uczestników, organizatorzy – w tym Rada
Dzielnicy Witomino-Leśniczówka, Miasto Gdynia oraz The North Event –
bezproblemowo poradzili sobie i sprawili, że zawody odbywały się płynnie
i bez zbędnych przestojów. Po każdej części imprezy następowała
dekoracja i losowanie nagród, co znacznie usprawniło organizację i
zapobiegło powstaniu niepotrzebnego chaosu.

Najmocniejszym punktem witomińskich
zawodów była trasa – całkowicie leśna i inna niż w większości pomorskich
miejscowości. Uczestnicy na pewno na długo zapamiętają to miejsce, nie
tylko ze względu na malownicze ścieżki, ale też dzięki licznym
wzniesieniom, które nadały tej imprezie niepowtarzalnego i górskiego
charakteru. Wszyscy zgodnie przyznawali, że trasa była wymagająca, a
najtrudniejsze okazały się dwa ostatnie, mordercze wręcz, podejścia.
Pierwsze z nich, wyczerpujące i najdłuższe na tym odcinku, dało w kość
szczególnie osobom, które całkowicie amatorsko uczestniczyły w zawodach.
Następne podejście było na szczęście przed samą metą, więc na szczycie
można było już swobodnie odetchnąć i odpoczywać, będąc dumnym ze swojej
wytrwałości. Podczas obserwacji biegaczy i chodzących z kijami dało się
oczywiście słyszeć zdania typu: „Kto wyznaczał tę trasę?”, „Zboczeńcy
normalnie!”, ale ostatecznie, na mecie wszyscy byli zadowoleni i
wyrażali chęć powrotu na Witomino w najbliższym czasie. Wzniesieniom
towarzyszyły strome zejścia, ale te były dobrze oznaczone, dzięki czemu
żadne groźne zdarzenie nie miało prawa mieć miejsca. Trasa w całości
była konsekwentnie otaśmowana, a na najtrudniejszych i niejednoznacznych
momentach stali wolontariusze kierujący przepływem zawodników.
Dodatkowo na czele kolumny sportowców znajdował się kierowca na quadzie.
Niestety na drodze znalazło się kilka przewróconych drzew (w końcu był
to las), które uczestnicy musieli przeskakiwać, były one jednak też
owinięte taśmą i widoczne z daleka. Brakowało tam tylko oznaczeń
kilometrowych, które zawsze mobilizują i pozwalają rozłożyć siły.

Niesamowicie trafnym pomysłem było
ustawieni bębniarzy na trasie, zespół Rodriguez i przyjaciele najpierw
dał koncert, a potem, kawałek za startem i przed największym
wzniesieniem, motywował zawodników do dalszego wysiłku. Rytmiczne
dudnienie, które niosło się po lesie, epatowało energią i ewokowało
fantastyczną atmosferę.

Na tych trailowych gdyńskich zawodach
najpierw startowały dzieci – najmłodsze miało dwa lata! – w biegach,
następnie młodzież i potem dorośli w tej samej dyscyplinie, a na koniec
chodzący z kijami. Długość trasy biegowej wahała się od 100 m (dla
najmłodszych) do 11 km (dla dorosłych). Starty odbywały się z podziałem
na płeć. Dla entuzjastów Nordic Walking były przygotowane dwa odcinki:
11 i 6,5 km. Co ważne dłuższa trasa nie była zwyczajnie podwojeniem
krótszej. Idąc na 6,5 km skracało się dłuższy odcinek idąc przez
wskazywane przez obsługę „skróty” – zejście w inną odnogę trasy.

Każdy z uczestników otrzymał medal
okolicznościowy, o tyle wyjątkowy, że w połączeniu z innymi daje spójną
całość. Najlepsi otrzymali puchary i złote medale – za 1 miejsce – oraz
srebrne i brązowe medale – za 2 i 3 miejsce. Po dekoracjach odbywało się
losowanie dodatkowych nagród, z których większość była bonami na 100 zł
do wykorzystania na odzież sportową i sprzęt marki Brubeck.
- wyniki Nordic Walking 6,5km - kliknij
- wyniki Nordic Walking 11km - kliknij
- wyniki bieg 11km - kliknij
- wyniki biegów dzieci - kliknij
W porównaniu do zeszłorocznej edycji
Gdynia Trail Running i Nordic Walking dużo zmieniło się na lepsze. Trasa
tym razem była trochę bardziej wymagająca, przy starcie i mecie
standardowo znajdowały się przebieralnie, depozyt i toalety, ale w tym
roku można było donieś wrażenie, że organizacja zawodów się poprawiła.
Skupiono się intensywnie zarówno na biegaczach, jak i na chodzących z
kijami, nikt nie musiał długo czekać na wyniki czy dekorację. Ponadto na
trasie byli bębniarze, dzięki którym atmosfera stała się jeszcze
lepsza.
Adrian Sosnowski













