Łeba wydaje się być wyjątkowo
szczęśliwym miejscem dla chodzących z kijami. Każde zawody, które tu
zorganizowano odbywały się w czasie, kiedy można było spodziewać się
przede wszystkim deszczu. Ale ten najwyraźniej nie sympatyzuje z
organizatorami i się nie pojawia. W tym roku, 12 kwietnia, zawodnikom
towarzyszyła tylko mgła na plaży i przyjemnie rześkie (nie zimne)
powietrze.

Sprawdzona już trasa marszu nie uległa
dotąd zmianie, zawodnicy mieli do pokonania dwa dystanse – 5 i 10 km – i
szli plażą oraz leśną trasą wzdłuż jeziora Sarbsko. Dzięki nocnym
deszczom podłoże było ubite, a wyścig po piasku był niczym podróż przez
mleko, z widocznością na kilkadziesiąt metrów, sprawiającą uczucie
baśniowej izolacji. Zdawało się, że są tam tylko zawodnicy, ich kije i
droga do pokonania. We mgle niemalże zniknął nawet punkt wyjścia z
plaży, jednak na szczęście nikomu nie przysporzyło to problemów.

Teren leśny był o tyle wygodny, że droga
przez niego prowadząca jest prosta i bardzo klarownie oznaczona, nie
sposób się tam zgubić. Niewątpliwie mocnym punktem Plażowych Mistrzostw
jest też to, że uczestnicy nie są zmuszeni do chodzenia po asfalcie,
bruku czy betonie, jedyny taki odcinek znajduje się kawałek przed metą i
jest może 50 metrowy.

Ta impreza była oficjalną rozgrzewką
przed Pucharem Bałtyku, który rozpoczyna się już 26 kwietnia. Różniła
się jednak tym, że nagrodą, oprócz pucharów, były również ręcznie
robione palmy wielkanocne, które nieustannie robią furorę wśród
uczestników.

Na tę edycję do Łeby przyjechało 145
osób, najprawdopodobniej byłoby więcej, gdyby nie fakt, że inne zawody o
podobnej randze zorganizowano w ten sam dzień i uczestnicy musieli
dokonać wyboru. Niemniej jednak atmosfera była iście pozytywna i
sportowa, a jedynym powodem do narzekań mogło być to, że część (mała,
ale zawsze) zawodników podbiegała lub usiłowała podbiegać, co jest
niestety problemem wszystkich tego typu imprez, wykorzystując osłonę
mgły.

Niemniej jednak Plażowe Mistrzostwa w
tym roku rozrosły się o Bieg o palmę pierwszeństwa, a imprezą
towarzyszącą był rajd motocyklowy, dlatego też przez cały dzień w Łebie
można było spotkać wielu sportowych zapaleńców.

Na mecie na zawodników czekał medal okolicznościowy i dwudaniowy obiad z deserem.

Organizatorzy zapewnili również szatnię,
prysznice i dodatkowe toalety. Szybko potem, bez zbędnego oczekiwania,
nastąpiła dekoracja uczestników, również w dodatkowych kategoriach –
lekarze, niepełnosprawni i odznaczenie za styl chodu. Następnie odbyło
się rozlosowanie licznych nagród, a wieczorem uroczysta kolacja.

Galeria zdjęć - kliknij
Organizatorzy – Zdrowotel Łeba –
przyznają, że najważniejsze dla nich jest zadowolenie uczestników i
dobra zabawa. Czy więc było warto pojawić się na Plażowych
Mistrzostwach? Myślę, że bez wahania można odpowiedzieć, że tak. Równo
za rok odbędzie się kolejna edycja Mistrzostw, tym razem impreza ta ma
zostać częściowo przeformułowana, jak? to okaże się w kwietniu 2015.


Do niecodziennej sytuacji doszło również podczas rozgrywającego biegu. Gdzie kibice byli świadkami oświadczyn.
















