Drugi bieg Pucharu Bałtyku dobiegł końca, a Jantar po raz
pierwszy ukazał się na biegowej mapie Polski. Ta mała, typowo turystyczna wieś
posiada idealne warunki do organizowania imprez sportowych, a położenie tej
miejscowości na pograniczu Mierzei Wiślanej i Żuław Wiślanych mówi samo za
siebie.
Kiedy synoptycy zapowiadają
deszcz, przyjęło się, że należy spodziewać się opadów, chyba że jedzie się do
gminy Stegna, tam jest inaczej. Zdaje się, że organizatorzy zadali sobie
dodatkowy trud i zamówili słońce z lekkim wietrzykiem, ale nie przewidzieli, że
impreza przedłuży się o kwadrans. Bowiem w ostatnich kilku minutach, przy
ostatnich dekoracjach gęsta i nieprzenikliwa mgła nagle otoczyła zebranych, a
powietrze znacząco się ochłodziło. Było to jednak już praktycznie po zawodach,
więc generalnie na pogodę narzekać nie można.
Organizatorzy przygotowali dwa
przełajowe dystanse, główny – 10,5 km i dodatkowy 3 km. Zawodnicy na krótszej
trasie wystartowali w pierwszej kolejności, 1,5 h przed właściwym biegiem. Na
tym odcinku rywalizowali ze sobą głównie uczniowie okolicznych szkół
gimnazjalnych, wprawdzie najmłodszy zawodnik miał pięć lat, ale nie zabrakło
też osób, które już jakiś czas temu zakończyły swoją szkolną przygodę. Obie
trasy rozpoczynały się na plaży, prowadziły przez las i kończyły się biegiem
wzdłuż morza. Dłuższa z nich, w zasadzie była rozwinięciem krótszej. Przez
pierwsze 1000 m zawodnicy biegli po betonowych płytach ułożonych w lesie,
następnie po klasycznym leśnym podłożu i na końcu po piasku, ten odcinek
rozpoczynał się dość uciążliwym i sypkim podbiegiem. Na trasie znalazło się
kilka wzniesień, które jak zawsze dały się uczestnikom we znaki. Dłuższa trasa
zawierała dwie krótkie, wewnętrzne pętle. Na szczęście organizatorzy pomyśleli
o dodatkowych osobach znajdujących się na trasie i wskazujących dalszą drogę,
tak więc nie mogło być możliwości zgubienia się. W tym przedsięwzięciu bardzo
pomocni okazali się lokalni strażacy, którzy zdawali się być zadowoleni, mogąc
oderwać się od codziennych zajęć.
Jantarska plaża jest o tyle
wyjątkowa, że jest szeroka i widać na niej ślady niedawnych sztormów. Leżą tam
liczne wypłukane przez Bałtyk patyki i niezliczone ilości niepołamanych
muszelek. Na pierwszy rzut oka sprawia to wrażenie nieuporządkowania, ale po
chwili zauważa się, że w tym chaosie jest harmonia, która tylko dodaje uroku
temu miejscu. Właśnie na plaży ulokowana była meta (start również) i tam odbyła
się dekoracja. Każdy kto dobiegł do tego punktu otrzymywał pamiątkowy, złoto
błyszczący się medal, wodę i drożdżówkę. Najlepsi w swoich kategoriach zdobyli
dodatkowe medale, odpowiednie względem zajętego miejsca (brąz, srebro lub
złoto), i puchary. Zwycięzcy kategorii OPEN mogli jeszcze cieszyć się z bonów
finansowych do wykorzystania w sklepie Brubeck.
Standardowo dostępne były toalety, przebieralnie i przechowalnia
bagażu.
Całej imprezie patronowały: Wójt
Gminy Stegna – pani Jolanta Kwiatkowska i Sołtys Sołectwa Jantar – pani Bogumiła
Siwa, obie wręczały nagrody i to dzięki nim 31 maja łącznie wystartowało ponad
160 osób. Sport pełni bardzo ważną rolę w życiu mieszkańców gminy Stegna i jest
doskonałą okazją do promocji. Panie wzięły więc sprawy w swoje ręce i mówią, że
w Jantarze na biegach zobaczymy się za rok.
Tymczasem zapraszamy na kolejną
imprezę z cyklu Pucharu Bałtyku do Słupska na 6 września. Do zobaczenia!
AS


















