Nieuniknione jest tu porównanie do zeszłorocznej edycji –
trzeb przyznać, ze tym razem było lepiej pod kilkoma względami. Miasteczko
zawodów zajmowało całe boisko sportowe w Łężycach, na środku zorganizowano
długą i szeroką strefę startową, wokół której stały dmuchane zjeżdżalnie,
namioty z ławami i stołami, a także punkty gastronomiczne. Wyznaczono też spory
parking, dzięki czemu, każdy przyjezdny miał dla siebie miejsce.
Starty odbywały się tym razem bezpośrednio z samego boiska,
co uatrakcyjniło tę imprezę dla kibiców, ale także usprawniło ustawianie się na
linii startowej i rozmieszczenie poszczególnych kategorii wiekowych. Ponadto
ustawiono tam aż cztery bramy, które były widoczne już z daleka.
Trasa została zmieniona i tym razem prowadziła ponownie po
malowniczych leśnych terenach, wyprowadzono ją jednak dalej na północ w stronę
Rumi. Szlak miał kształt przypominający klucz, co znaczy, że po wyjściu z
boiska kierowano się na długą, stosunkowo prostą i płaską drogę, aż dotarło się
do małej pętli, którą zawodnicy idący na 5 km pokonywali raz, a zawodnicy idący
na dłuższym dystansie (ostatecznie ok. 9 km) trzy razy. Na pętelce okazywało
się, że teren nie jest już płaski i znajduje się tam porządne wzniesienie,
które dało w kość każdemu, kto miał okazję wspiąć się na nie. Było to widać
zwłaszcza na mecie, gdzie uczestnicy wymęczeni, ale zadowoleni z siebie
wchodzili i z uśmiechem na ustach otrzymywali medale.
Najszybsi na
dystansie profesjonalnym:
- Olgierd Depka-Prądzyński – 52:02
- Piotr Rogalski – 54:09
- Karol Waruszewski – 55:01
- Elżbieta Kucharska – 1:00:39
- Urszula Czajka – 1:01:29
- Anna Olech – 1:02:00
Najszybsi na
5 km:
- Rafał Toporek – 32:12
- Leonard Naczk – 32:31
- Łukasz Bartosiewicz – 33:17
- Małgorzata Kowza-Dzwonkowska – 36:0
- Malwina Łuczkowska – 36:45
- Karolina Błaszczyk – 37:09
Szczególne gratulacje należą się kilku zawodnikom, którzy
przyjechali do Łężyc bezpośrednio po starcie w Koszalinie na Pucharze Pomorza
(tam ruszano rano, w Łężycach o 16:00) i dwukrotnie w ciągu jednego dnia
pokonali swoje dystanse. Winszujemy wytrwałości :)
Pogoda też była lepsza niż w ubiegłym roku, słońce nie
prażyło tak intensywnie, a niebo zakryte było chmurami, które co rusz
rozwiewały się, by po chwili powrócić. W pewnym momencie zaczął padać deszcz,
ale szczęśliwie nastąpiło to zaraz po dekoracji, a wszyscy zdążyli schować się
pod duży namiot, gdzie rozlosowano liczne nagrody rzeczowe. Po losowaniu deszcz
się skończył.















